Ubzduranie stało się faktem, gdy wczoraj z wieczora puściłam
rynnę na okoliczność skasowania całej zawartości telefonu komórkowego marki
Samsung. Skasowanie nastąpiło nieświadomie i dokumentnie, wywalając w kosmos
wszystkie azjatyckie, bezcenne i komiczne notatki, co stanowiło dość dobre
usprawiedliwienie dla fontanny, aczkolwiek przy całym ciężarze gatunkowym,
z pewnością nie dla AŻ TAKIEJ.
Zasmarkałam poduszkę jedną, drugą, kołderkę, krówkę i
przyległości. Zasmarkałabym niechybnie i Współlokatora gdybym wcześniej nie
kazała mu się usunąć, odejść, umrzeć i w ogóle nigdy już nie dotykać, bo to tak
naprawdę wszystko jest jego wina i basta. Albo tego telefonu. Albo świata złego
i barku wiosny.
Stało się także dla mnie zupełnie jasne, że wiosna już nigdy
nie nadejdzie i zamarznę w tych śniegach i umrę w tych ciemnościach, złożona
bólem krzyża i czarną dupą hormonalną.
Cycki mi się znowu skurczą, cera wyprostuje i będą mnie
nękać demony z przeszłości bo zamiast wyartykułować soczyste i dosadne
sssSpierdalaj, ja się bawię w uprzejmości i kurtuazję, budując w ten sposób,
tylko trochę świadomie, chore poczucie wartości popaprańca emocjonalnego z
którym nie mam ochoty mieć w ogóle nigdy do czynienia.
Żal mi nieco jednej różowej kreski, bo niby ja nieee i
wolność rządzi, ale w głębi siebie, Karmela, zazdrościłam okrąglutkiej
bigosównie i to na trzeźwo, bo trend bezalkoholowy (a wręcz bezpapierosowy,
choć tylko w połowie) utrzymuje się w korelacji ze zbliżającą się starością. I
śmiercią. I ogólną schyłkową dekadencją wszystkiego cokolwiek by można o to
podejrzewać.
I tak.
Czuję, że dziś też będzie rynna, tym razem z okazji
napadowych bólów kręgosłupa w odcinku lędźwiowym. Albo z jakiegoś innego
niezwykle istotnego powodu. Już mnie się zbiera, już czuję pod powieką i jak
kogoś nie zabiję to będzie to cud jak w Sokółce. Albo i jeszcze gorszy.
4 komentarze:
Czyli tego.
Znaczy, że jednak sobie nie ubzdurałaś, tak?
Co to jest pokusza?
Przecież mówiłam od samiutkiego początku że ubzdurałam, takczynie.
Pokusza - ładne, takie... słowiańskie i rzewne :D
Nikt nie poznał, masz rację.
Bigosowa!! Żona Bigosa. Bigosówna będzie Nina:))
Niech Ci się wino odłoży w zmarszczkach pod oczami jeżeli myślisz, że tego nie wiem! :D
Ja tu zmylam przeciwnika, a ta mi z definicjami wyskakuje.
Prześlij komentarz