Ubzdurałam sobie, że jestem w ciąży.
Znowu.
I tym razem daje mi to całkiem wiele do myślenia bo jeżeli człowiek sobie takie rzeczy bzdura to musi to oznaczać, że podświadomie pragnie, choć się boi utraty wygody, niezależności oraz bardzo wielu zasobów finansowych. I wcale nie ma znaczenia argument, że dziecięcie można wychowywać nie tracąc całej wolności, podmiotowości osobistej oraz nie bankrutując przy okazji, a poświęcenie odrobiny komfortu* na rzecz małego człowieka o podobnym zestawie genetycznym wcale nie jest aż tak wielkim dilem, prawda?
I tym razem daje mi to całkiem wiele do myślenia bo jeżeli człowiek sobie takie rzeczy bzdura to musi to oznaczać, że podświadomie pragnie, choć się boi utraty wygody, niezależności oraz bardzo wielu zasobów finansowych. I wcale nie ma znaczenia argument, że dziecięcie można wychowywać nie tracąc całej wolności, podmiotowości osobistej oraz nie bankrutując przy okazji, a poświęcenie odrobiny komfortu* na rzecz małego człowieka o podobnym zestawie genetycznym wcale nie jest aż tak wielkim dilem, prawda?
Przeprowadziłam, w każdym razie bądź, małą ankietę wśród potencjalnych wujków i cioć (dziadków
badaniom żadnym nie trzeba poddawać, wystarczy przyjść na obiadek w niedzielę, żeby
otrzymać karcące spojrzenia i zestaw mało dyskretnych sugestii na deser), pod
kątem tego, kto się będzie pacholęciem opiekował, gdy matka wyrodna zapragnie
zwiedzić Peruuu czy inne zakątki wszechświata. Ponieważ stwierdzono pokłady
entuzjazmu, biust zaczął mnie boleć jakby bardziej i poczułam dziwną więź ze
swoją macicą (wybaczcie państwo słownictwo, ale staram się was przyzwyczajać,
za chwilę będą tu już tylko kupki, pieluszki i reklamy odżywek dla niemowląt),
a ubzduranie hasa po zwojach, czego najlepszym wyrazem jest ta notka.
Piszę ją z premedytacją, bo staram się podtrzymywać w sobie pozytywny
entuzjazm dla projektu, każdorazowo gdy się pojawia. Z jednej strony bowiem,
mam lat trzydzieści wkrótce, za pół roku bez haka, a z drugiej wcale nie chcę żadnych życiowych
rewolucji, a z trzeciej chcę mieć takie małe puszyste, żeby je uczyć jeździć na
nartach, a z czwartej tak strasznie kocham bycie sterem, żeglarzem, okrętem
oraz zupełnie nie wyobrażam sobie opcji posiadania rozstępów gdziekolwiek,
przekroczenia pięćdziesięciu kilogramów czy międlenia sutka, że już sama nie
wiem, choć czuję gdzie słuszność, toteż zastawiam na siebie pułapkę.
Jeżeli ktokolwiek cokolwiek rozumie, to miło mi ;)
I tak sobie te moje myśli krążą wokół tematów rewolucyjnych,
a jakby ich było mało to Współlokator wymusza, wcale nie subtelnie, zastanawianie
się nad lokalizacją potencjalnego,
nowego, a wręcz własnego mieszkania i w ogóle to ja nie wiem, mi się to
nie podoba oraz domagam się znowu mieć dwadzieścia pięć lat i dużo czasu na takie
rzeczy, bo ja tych rzeczy nie chcę, dobrze mi jest i dlaczego w ogóle mam coś
zmieniać , skoro zmieniać nie chcę, tym bardziej, pod naporem własnych hormonów,
instynktów czy co tam robi kobiecie to co robi, aby obsesyjnie myślała o
dzieciach.
Pójdę, porzeźbię w kodach, to może mi przejdzie.
A z okazji jakże pięknie rozpoczętej soboty soundtrack z filmu, który moim zdaniem powinien był dostać najgłówniejszego Oskarda. I nie ma nic wspólnego z dziećmi!
A z okazji jakże pięknie rozpoczętej soboty soundtrack z filmu, który moim zdaniem powinien był dostać najgłówniejszego Oskarda. I nie ma nic wspólnego z dziećmi!
* (dobra, doskonale słyszę ten szyderczy rechot matek
karmiących, dla których poświęcenie odrobiny komfortu, to założenie niewygodnego stanika,
żeby biust się lepiej układał w dekolcie, a nie posiadanie wrzeszczącego
potomka, będącego zresztą pośrednią przyczyną marnego stanu biustu)
Ze statystyk.
Pozdrawiam osobę szukającą koszulek z homarem, ale niestety i tym razem nie wykażę się pomocną dłonią.
Ze statystyk.
Pozdrawiam osobę szukającą koszulek z homarem, ale niestety i tym razem nie wykażę się pomocną dłonią.
6 komentarze:
Ty nie myśl, Ty sikaj na patyczek!
Jesteś pewna, że sobie to ubzdurałaś?
nie :P
Ale będę ;)
Niezwykłe :D że tak rzeknę krótko
Ja mam czworo dzieci, i WSZYSTKO rozumiem, naprawdę :). Absolutnie wszystko.
Aha, jestem od ciebie dychę starsza, jak byłam w twoim wieku, to mi wszystko spalo snem Siedmiu Rycerzy Śpiących :). I nadal nie do końca się obudzilo, co mnie zresztą ratuje przed popadnięciem w szaleństwo ;).
Aha, i posiadanie słodkiego bejbisie nie oznacza, ze blog musi sie zmienić w opis kupek, czego, mam nadzieję, mój blog bywa dowodem. To tak na pociechę :D.
Anutek, jesteś moją ostoją i pocieszeniem na tym zwariowanym padole matek z pieluchami :D
Jak już będę duża chcę być taka jak Ty, i Eeela ;)
Prześlij komentarz