piątek, 15 marca 2013

Tytuł był zły i musiał zniknąć


Kocham redaktora Manna miłością wielką i bezkrytyczną, bo piątki dzięki Niemu są jeszcze bardziej piątkowe (nie jest to, rzecz jasna, jedyna przyczyna mych uczuć ciepłych, ale pasuje do wątku). Kierowcy, z którymi wspólnie zmuszona jestem znosić korek na wiadukcie, dość często przyglądają mi się ze zdziwieniem, gdy mało dyskretnie ocieram łezkę bądź wybucham śmiechem na całe auto. Jest to niewątpliwy plus dodatni posiadania autka – można się śmiać, można płakać, można smarkać w rękaw, a dodatkowo obserwować reakcje otoczenie, które to otoczenie znajduje się za bezpieczną barierą hartowanego szkła.
Polska to jedyny znany mi kraj, w którym blond dziewczę wybuchające śmiechem nie wywołuje reakcji łańcuchowej, sąsiedni kierowcy trochę patrzą jak na idiotkę, a trochę wolą zabijać wzrokiem wszystko, co cie rusza, a zwłaszcza to, co rusza się tak potwornie wolno, w tym korku na wiadukcie.

Ja nie wiem, może zamiast religii, kuratorium powinno organizować dzieciom lekcje z szukania pozytywów, powodów do uśmiechu i radości oraz miłości do bliźniego i przyrody. Bo z całym szacunkiem narodzie, ale na szczęśliwy to ty nie wyglądasz (a to dlatego, że nie ma słońca, nieomal przez siedem miesięcy w roku, a lato nie jest gorące?)

Tak sobie gadam, może z okazji wyboru nowego szefa Watykanu, który, nawiasem mówiąc, ogromnie mi się podoba (szef, choć Watykan również). Do imienia Franciszek mam także wielki sentyment, bo za czasów innej opcji światopoglądowej, zaraz obok zaczepnego Augustyna był to mój absolutnie ulubiony święty.
Pewnie nikt mi nie uwierzy, bo znana jestem z brutalnej krytyki, ale kibicuję KK, naprawdę. Idee tam są słuszne, tylko wykonanie takie sobie, toteż trzymam kciuki, bo jak Polacy nie zaczną się w końcu uśmiechać, to nie będzie tu miejsca dla mego potencjalnego, przyszłego dziecięcia.

Kocham także moje rodzeństwo i przyległości.
- a łokturej jutro?
- łoktórej się mówi
- pokaż mi to w słowniku to ci uwierzę

- owoc który cyka?
- cykoria!
- ananas - albo krewetki, w końcu owoce morza … a cykają jak psy

A także, ponieważ wielkimi, doprawdy jak dla mnie to ZBYT WIELKIMI, krokami zbliża się ta strasznie przerażająca data, to ja tu sobie pozwolę chcieć to: 
Oglądać w HD!




Chcę zarówno ten sprzęt, jak i te wszystkie miejsca oraz te wszystkie emocje, chcę więcej życia w życiu, bo jak się okazuje, zawsze jest go za mało ;)


P.S. Nurkowanie z waleniami, aaaaaaa.


ORAZ.
Bardzo mi przykro, ale nie wiem jak prywatnie wymienić błonę bębenkową ucha - pozdrawiam pytającego.



2 komentarze:

The Burning Giraffe pisze...

Od razu czuć tą pozytywną energię po takich notkach :D Dzięki wielkie!

A te nurkowanie z waleniami to nie jakaś dewiacja typu: zanurzę się w wannie i puszczę bąka?

Caerme pisze...

Służę ;)

Nieee, nie mam wanny :P

Prześlij komentarz