czwartek, 13 września 2012

Zamarza mi w brzuchu herbata, zamarza mózg, mózg i koniec świata.


Człowiek, jak każda małpa, jest zwierzęciem społecznym, a społeczeństwo rządzi się kumoterstwem, nepotyzmem, lewizną i plotkarstwem, uznając je za podstawowe normy postępowania etycznego[...], to czysta biologia.

Rozbawił mnie ten cytat, bo w prawdzie niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie, ale w warunkach społecznych wszystko ulega lekkiemu wypaczeniu i nie ma się co oszukiwać, że jest inaczej.
Nie wiem dokładnie, w którym momencie przestało mnie to oburzać. Może zapędzam się w pobłażliwości i źle pojmowanej wyrozumiałości, ale już naprawdę tylko nieliczne zjawiska są w stanie mnie poruszyć.

To tyle, jeżeli chodzi o filozowanie.

Janek Kos z Rudego 102 był łaskaw nadać z rana maila o treści „ sorry, przetrącono mi kręgosłup, także dozoba w październiku”. Wyczuł skubany te wszystkie fluidy intensywnie wysyłane przez ostatni tydzień w jego kierunku i dał za wygraną. Poczciwy chłopina, niechaj będzie błogosławion, ten, który nie chce strzelać obiektywem w niewinne dziewczę, ujął mi trzydzieści ton smutków, gdyż nadal nie jestem w posiadaniu szalonej i rzucającej na kolana koncepcji, za to nabieram obaw, że nie do końca znajduję w nim partnera do eksperymentów. Odroczenie jest w tych okolicznościach ok, choć z drugiej strony dostrzegam pewną upierdliwość sytuacji.

Poza tym dzieje się dokładnie nic. Poważne decyzje dotyczące poważnej i dorosłej przyszłości pozostawiłam następnemu tygodniowi. Po pierwsze trzeba będzie uzgodnić ze stronami czy zostajemy pod dachem, czy lądujemy pod mostem. Wiadomo co bym wolała, w obliczu zbliżającej się zimy i nawet znalazłam nareszcie sojusznika w boju, bo do tej pory nikt jakoś nie chciał rozumieć czemu przykleszczyłam się akurat do tego konkretnego miejsca na ziemi. This is war, bez żartów.
Druga sprawa to więzienie, dwuletnie, w prawdzie weekendowe, but still. No nie wiem, miałam leżeć i pachnieć oraz w końcu wydać trochę złotówek na uniformy służbowe, ale chyba nie jest mi dane.
Dzień, w którym nabyłam drogą kupna ostatnie szpilki, miał miejsce, zdaje się, w poprzednim stuleciu i to absolutnie nie jest normalne.
A także, jak widać, nadal mam potrzebę pisania. Jest to imperatyw, po prostu, moralny i nie da się z tym chyba nic zrobić, także tego...

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Wszystko dzieje się w warunkach społecznych, także wszystko może ulegać 'lekkiemu wypaczeniu', jest to faktycznie bilogiczna reguła życia, której przyjęcie 'do siebie' powoduje zgorzknienie, bowiem opisuje ona świat ale go nie stwarza, a tylko kreacja lepszych 'światów' może zaspokoić człowiecze dążenia. :)

mikolaj / mikitwist.blox.pl

G! pisze...

Człowiecze dążenia są nie do zaspokojenia Miki :) ....i to właśnie jest zajbiste !
Zapaszam na browara: zacisze na północnych rubieżach okolic warszawy.
Będzie zaintereswoanie, będą szczegóły :)
Every body rozkminiacze invited!

Anonimowy pisze...

No fakt, do zaspakajania być może... Zajebiste jest wiedzieć na czym świat stoi ( lub wierzyć że na czymś stoi) i nie wierzyć w przesądy. Już teraz wzoszę mój wirtualny kufel za Twoje zdrowie Przyjacielu ;)

mikolaj / mikitwist.blox.pl

Prześlij komentarz