… przypominają ostatnio wszystkie próby wygenerowania przez umysł czegoś kreatywnego, inteligentnego bądź przynajmniej dowcipnego. Totalna pustynia i czarna dupa. Biegam z krową pod pachą nawet do pracy, pozawijana w chustki i liczne sztuki odzieży i tak trzęsę się z chłodu i głodu, bo wymyśliłam sobie odchudzanie.
Proszę mnie nie pytać, w jakim celu to odchudzanie, bo cel jest zawsze ten sam i niezmienny i nie ma nic wspólnego z wiotką sylwetką.
Aplikacja na androida pewnie by zrobiła to za mnie, ale wolę osobiście zaznaczać krzyżyki w kalendarzu. Trzydzieści trzy dni, a ja, zamiast się cieszyć, mam wielka ochotę umrzeć. Przy lesie jest ciemno, chłodno i nieprzytulnie, pusto albo nawałnice. Sąsiedzi z naprzeciwka, dają regularne koncerty na jedno psie gardło lub dwoje gardeł ludzkich, a nawet bywają przyczyną konfliktów natury filozoficznej i światopoglądowej co oznacza, że coś kogoś opętało.
Zmęczenie przeczołguje mnie przez procedury i formalności, rozładowany akumulator i natychmiastową konieczność zrobienia zdjęć do dokumentów, podliczenia zobowiązań finansowych, stworzenia planu budżetowego oraz przez bolesną świadomość, że nie stać mnie na pistacjowy komplet bielizny, na który choruje od dwóch miesięcy oraz na długie kozaczki.
No niestety albo jest się urzędnikiem dobrze ubranym, albo urzędnikiem podróżującym. Obu elementów nijak nie da się pogodzić, z czym już dawno ja sama się pogodziłam, co nie oznacza, że nie mogę od czasu do czasu pożalić się światu, wywalając flaki na klawiaturę jak nastolatka z pryszczami, którą zresztą ostatnio się czuję, pełną gęba, bo akurat hormony zrobiły sobie z niej scenę dla regularnych przedstawień, co okropnie mnie wkurwia. Jak żyć? Ja się pytam.
Jedyne co pomaga to sport.
Najbardziej lubimy wycieczki pod krzyż. Oraz do sklepu, ze słoikiem w zastępstwie skarbonki. Lubimy także, gdy ludzie gapią się na nas jak na idiotów, a gdy uda nam się ich przekonać, że nie jesteśmy idiotami, a jedynie mamy dziwne pomysły na urozmaicenie wieczoru, uśmiechają się pod wąsem, do nas i do świata i jest to miłe choć ryzykowne, bo istnieje szansa, że ktoś kiedyś potraktuje to poważnie i otrzymamy harbuza albo z liścia.
Panie doktorze, czy to się leczy?
Zapomniałam o wrześniowym koncercie stulecia, co oznacza, że jestem już zdrowa i normalna, ale nie aż tak bardzo skoro jednak o tym piszę. Macam się w środku i wyczuwam czarną dziurę - przyczajoną, ale nadal pulsującą. Ciekawe czy kiedykolwiek...
I tym optymistycznym akcentem.
Dla rozładowania atmosfery starożytnego grobowca pokażę państwu, jak zamarzam opatulona w barana oraz jak robię zeza jednym okiem, ponieważ notka i tak jest o niczym.
* Mam nadzieję, że tym razem nie potrzeba suplementacji ;)

3 komentarze:
Nie. Keep calm and czytaj przewodnik. Dotarłaś już do fallusowej świątyni? Próbuję za pomocą literatury zrozumieć związek z buddyzmem, ale literatura na ten temat póki co milczy. Mówi za to, żeby się nie zastanawiać, i jak działa, to znaczy że dobrze. Czyli, muszę tam iść i to będzie skutkowało ciążą. No.
Jaki to jest koncert stulecia, z ciekawości?
Aaaaaa jak wrócę ciężarna to moja cała a wymrze ze szczęścia :D
@Kot Nie mogę powiedzieć bo udaję, że nie pamiętam ;)
Prześlij komentarz