środa, 22 sierpnia 2012

You're a pretty, pretty, pretty, pretty, pretty, pretty girl!

Put me out with no shoes on my feet. But, put me out of misery.

Chyba mogę już zaprzestać dramatyzowania i publikowania notek w klimacie z poprzedniej epoki, bo Współlokator wrócił, trzasną, metaforycznie, w japę i przywrócił do pionu.
(Przewrotna autorka poprzez trzaskanie w japę ma na myśli – nurzanie w lukrze, miodzie, syropie klonowym, posypywanie kolorową posypką i przyozdabianie figurkami z masy cukrowej, tak, że już prawie zamieniła się w tort, weselny – metaforyczny).
Więc co ja się będę wygłupiać z rzucaniem w czarne odmęty.

A wieczorami. Ku uciesze sąsiadów. Uparcie eksperymentuję z profesjonalnym mejkapem, którego wisienką ma być seksowny smoky eye. Biegam przy tym po domu (z reguły nie do końca odziana) jak kot z rybim pęcherzem, bo wszystko mam wszędzie tylko nie na swoim miejscu (pędzel do różu ujawnił się w szufladzie pod piekarnikiem, srsly). Jakoś do tej pory ta cenna umiejętność nie była mi do zbawienia koniecznie potrzebna, gdyż przy jakiejś okazji nabyłam pewności, że z czarną krechą na oku wyglądam, jakbym otrzymała tęgie lanie, bo zupa była za słona. Jak większość z wielu moich głębokich przekonań, także to okazało się błędne w istocie, podstawie i wierzchołku. Wnoszę po rzucanych mi ukradkiem spojrzeniach pełnych uznania, potwierdzonych również werbalnie. Niejednokrotnie, dodam.
Siedzę zatem i ćwiczę, gdyż okazja do błyśnięcia zniewalającym spojrzeniem zbliża się, a zbliżając się, przyprawia o palpitację wszystkiego, więc muszę się postarać, bo tylko stylizacja na milion dolarów uratuje mnie przez spektakularną katastrofą, której wizja wyłazi w bujnych i rozbudowanych koszmarach.
Bo ja się, proszę państwa, potwornie wstydzę.
A jak umrę ze wstydu, to będę nieżywa i będę miała niezdrowy koloryt skóry, także może lepiej  nie.
Zażyję kropelki, a wcześniej seteczkę, co jest zawsze dobrym pomysłem.


- Nie rozmawia się ze mną w ten sposób!
- Jaki?
- … Mnie się SŁUCHA!
Właśnie!

2 komentarze:

The Burning Giraffe pisze...

To jakaś chyba zasada jest, że nieśmiałe osoby potrafią tak rewelacyjnie i otwarcie pisać. Czyż nie?

Caerme pisze...

Heh, dziękuję ;) Zwykle nieśmiała nie jestem, tylko w określonych sytuacjach ;)

Prześlij komentarz