Gdyby tylko wszystko pasowało mi tak, jak mi nie pasuje.
Gdyby tylko myśli siedziały grzecznie na grzędzie, a nie łaziły jak kwoki po obejściu, powolnym, dostojnym krokiem z dziobem przy ziemi i wzrokiem skupionym na poszukiwaniu robali.
Ok, przesadziłam z metaforą, niemniej lepiej chyba żebym tworzyła pokrętne metafory, niż wywalała na klawiaturę to, co mi się kłębi, a kłębi się brzydko i nieromantycznie, prawdopodobnie ze zmęczenia i niedoboru samotności.
Bo ja bardzo kocham ludzi, a najbardziej tych swoich, z którymi strofuje się świetliki i pije piwo na plaży w środku nocy, wyznaczając azymut na Hel, ale mam limity. Mam ograniczenia. Mam schizofrenię i zaawansowany autyzm.
I bywa mi z tego powodu ogromnie wstyd.
Miałam nadzieję, że wieczorne, skwapliwe i rytualne ablucje dokonają szerokich zmian w świadomości. Wypędziłam Współlokatora wraz z jego białym rumakiem na miasto, a sama – drzwi na pięć zamków, muzyczka, łazieneczka i szał - brzoskwiniowy peeling na ryjówkę, mangowy na podeszwy, jedwab we włosy, kolor lila-róż na wszystkie dwadzieścia paznokci, gęste opary pachnącej pary, gorące ręczniki, świeczki, herbata zielona, SPA.
I co?
I du-pa.
No nie wiem no.
Od dwóch tygodni nie dotknęłam książki (ten wstęp do Lema w ogóle się nie liczy, bo byłam półprzytomna i niekontaktowa), tygodniki przeglądam po łebkach, internety omijam z daleka.
Mierzi mnie obowiązkowa nagonka na Jakuba W. (nie, nie pochwalam, nie, nie akceptuję, ale na litość! Święte oburzenie? W tym kraju? Gdzie można powiedzieć swobodnie i bez konsekwencji (politycznych!), że Euro to katastrofa, a Tupolewa wysadził w powietrze Donaldu Tusku, bo przytulał się z Putinem? - give me a break).
Mierzi mnie poziom dyskusji o in-vitro.
Mierzi mnie matka Madzi z Sosnowca, która codziennie występuje na stronie głównej onetu w roli celebrytki nr jeden, dostarczając narodowi niezbędnej dawki społecznego oburzenia.
Rozpadająca się przynajmniej raz na kwartał Platforma i najnowsze taśmy prawdy.
Protesty przeciwko koncertowi Madonny w dniu 1 sierpnia roku pańskiego dwutysięcznego dwunastego.
Jestem Lemingiem.
I jestem po bardzo konkretnej stronie mocy. Na drugą się nie wybieram, choćby płacili.
I choć może nie wyglądam, choć może pobrzmiewam jak laicki ortodoks, choć może jestem konserwatywna liberalnie i niektórym wydawać się może, że nie ma co nawet próbować dyskusji – to cenię ogromnie pluralizm, wolność myśli i wyborów, WOLNOŚĆ, wolność ponad wszystko, ale chciałabym, żeby kiedyś, żeby choć na jedną małą dekadę zrobić może taki mały myk, teścik taki. Żeby dla odmiany pewnej zamienić walczenie na myślenie.
Pochować otępiałe szabelki, rozluźnić twarze i pośladki, wyostrzyć zmysły i zamknąć buzie, posłuchać.
I tak sobie popłynęłam zainspirowana zupą, sorry.
Czas wyciągnąć ciężką artylerię. Zakupić, a następnie spożyć wyrób czekoladopodobny bo inaczej pochlastam się czerstwą bagietką. Depresja we mnie i nade mną.
Jak nie pomoże, to na wieczór ryż i surowa ryba i wino białe, schłodzone, niewstrząśnięte, niemieszane.
A jeżeli i to nie pomoże, to idę do doktora po receptę na Prozac, bo tak żyć to ja nie potrafię, czy Pan mnie słyszy Panie Premierze?
7 komentarze:
Czy ten znaczek, skądinąd genialny, jest Twojego autorstwa i należą się płatności za ewentualne wykorzystanie?
Mówisz o Polsce myślącej?
Krąży po internetach i nie należą się tantiemy, w każdym razie do czasu, aż nie oblezą nas ACTA! :D
Cieszy mnie, więc dziękuję za zapoznanie z nim i obiecuję korzystać :)
Ku chwale ojczyzny!
A dlaczego od razu depresja? A dlaczego ma Cię to wszystko nie mierzić? To objaw zdrowia raczej.
A co do czytania - no i co z tego? Co w tym złego, że przez kilka tygodni nie masz ochoty czytać, skoro i tak liczba przeczytanych przez Ciebie książek zawyża zapewne znacznie średnią krajową? Taka myśl mi się pojawiła - a może pojawia się jakaś nowa Caermel? :)
Odpuść sobie, albo inaczej, jak głosi bodajże buddyzm - puść to...
keep calm and myśl o dżungli
B. Nie nie, ja nie chcę żadnych nowych karmelów. Taka jestem dobra i skończona, przynajmniej na chwilę ;)
A co do odpuszczania - nie mogę gdyż jak odpuszczę to popłynę, muszę szorować zęby trzy minuty, jeździć rowerem do pracy, czytać, czytać CZYTAĆ, myśleć - bo jak przestanę to mnie nie będzie.
M.MYŚLĘ!
Prześlij komentarz