sobota, 21 stycznia 2012

Kwiecień się rozmywa nad chodnikiem.

A potem, kiedy wspomnę, jeśli …

Widzę jak owszem
To bez znaczenia i
To nie istotne
Jak wszystko waży mniej
I nie przybliża się
Widzę jak małe
Nieidealne.
Nocne niebo
O ile znaczy mniej
Nieurodzajne
Nie nawołuje mnie
Widzę jak owszem
To nieistotne
Nieważne, niepiękne, wyblakłe.
To nieistotne z perspektywy absolutu.



To przecież nie tak. Absurdalne do potęgi. Myśli, słowa, uśmiech, życie. Tylko po to by za chwilę. Zwierzęca panika, mgła przed oczami, szum krwi w uszach. Ból. Gdzie są kurwa moje papierosy! Kluczyki! Pieniądze. Telefon. Telefon przede wszystkim. Ostatnio wybierany numer, ręce drżą na ekranie dotykowym. Stop.
Oddychaj.
Oddychasz?
To teraz MYŚL! Skup się.
Ani na chwilę nie waż się odkręcić głowy. Nie patrz w tamtą stronę, tam nic nie ma. Nic. NIC!
Dobrze.
Teraz zawołaj.
Słyszysz?
To nie cisza. Wszystko jest ok.
Ale mechanizm już został uruchomiony i nie zatrzymasz go za nic. Dlatego plecak, kilka monet, droga, śnieg, most na rzece Wiśle, nie ten sam most, nie ta sama Wisła, nie ten sam śnieg rozpuszczony na szybie, nie te same łzy rozpuszczone na policzkach, widokówka, widokówka z widokiem na morze, na góry, na schronisko na Pięciu Stawach. DOŚĆ!


Wódka naturalnie przywraca pion.


A świat alternatywny jak ze spiżu. Niewzruszony. Pewny. Twardy.
Zachwycający.

4 komentarze:

Kot Pik pisze...

Byśmy coś wypili, co? ;)

Caerme pisze...

Byśmy. Ale najwpierw to ja muszę cudownie ozdrowieć ;)

Kot Pik pisze...

O paczpani. A co Pani?

Caerme pisze...

Bakterias! Ble

Prześlij komentarz