poniedziałek, 5 grudnia 2011

W poniedziałek zaś o świcie przyszło się mocować z życiem

Luki w pamięci czasami mają swoje dobre strony ale to nie jest ten przypadek. Luk nie mam i jestem z tego powodu ogromnie zadowolona bo to był najlepszy weekend od... no nie wiem, od palenia pod PEKiNem, chyba.

Jeżeli na języku pojawia się smak grzechu to tylko dlatego, że coś nas jednak ciągle może zaskoczyć.
Gdybym dawała rękę za ludzką stałość, byłabym już dawno skończyła bez górnych kończyn.

A stado jest rewelacyjne.
Ból mięśni brzucha od nieustannego śmiechu to zjawisko dawno już zapomniane. Cała pozytywność wszystkiego i te dwa dni oderwania, bez zbędnego myślenia o nieistotnych sprawach, pure fun.
Muszę wieczorem wrzucić zdjęcie z pomelo, ku pamięci i oddające klimat zajścia, wolę to niż szukać słów na opowieści o zagubionej rowerzystce, tańcach i parapetach, zdjęciach z wieżą, fajkach bez dziurek, bezdennej kieszeni pełnej mandarynek, kryjówkach za bankomatami, sześcioosobowych taksówkach, których w tym mieście jak na lekarstwo, ubawionych spojrzeniach przechodniów, uśmiechniętych twarzach z czerwonymi od wiatru policzkami. Zostawiam ku pamięci.
I dzięki niech będą sile, która nakazała mi zakup aparatu.

Także odpoczęłam, odreagowałam, hard reset na wszelkich płaszczyznach, z pełną świadomością wszystkiego dookoła.

Groźba spędzenia sylwestra we własnym łóżku wypowiedziana światu na głos zaowocowała tryliardem koncepcji alternatywnych. Naprawdę miał być spokój, cisza i moje sam na sam butelką oraz kocykiem. Chyba jednak nie.

Poniedziałek, a jakiś inny. Na przykład nie pije z rana kawy tylko herbatkę z malyną i ponieważ jest tak ciemno jakby to była szósta rano i że coś mi się jednak w głowie lekko przestawiło. Na jak długo to wszystko - zobaczymy, ale na razie jest o dziwo bardzo zajebiście i pozytywnie i nawet wstawanie z wielkim bólem z łóżka miało w ogóle jakiś sens. A to się ostatnio nie zdarzało.
Tyle mi wystarczy i naprawdę nic więcej nie chcę.


Może poza kilkoma migawkami ;)





Zostanę zabita ?
Zostałam zabita. Prawie ;)

8 komentarze:

Mandarynka pisze...

specjalnie to robisz, żebym żałowała ;)

Siłą ją następnym razem, za włosy.

Kot Pik pisze...

Tak, myślę, że zostaniesz zabita. Do ustalenia jeszcze, za co i przez kogo, ale to naprawdę może tak się skończyć ;))

Caerme pisze...

Z premedytacjOM! ;)

It wasnt me pisze...

yeap!

Bohaterpozytywny pisze...

Znaczy się odżywasz, czy jak? ;) Jeszcze trochę i napiszesz, że jesteś szczęśliwa. Czego Ci życzę z okazji Mikołajek ;DDD

Caerme pisze...

Jedna notka niczego nie czyni, jak będą trzy w jednym ciągu to pogadamy ;)
Ale i tak dziękuję oraz vis-a-vis (jak mawiała Violetka:P)

Koneser pisze...

Zdjecia ze paluszki oblizywac!...z slodko-kwasnego posmaku wieczoru bezkarnie cytrynowego :)

Caerme pisze...

No, ja myślę ;)

Prześlij komentarz