Na biurku w pracy mam małe centrum dowodzenia wszechświatem. Monitor, laptop, telefon sprzężony ze wszystkim za pomocą cudnej podczerwieni, na jednym tabelki w excelu, a w tle Lex online, na drugim migające, aktualizowane na bieżąco, wykresy giełdowe, których muszę pilnować jak źrenicy oka, w telefonie portal społecznościowy z czatem i grupą pod wezwaniem także pilnującą wykresów, w uszach słuchawki, a w nich TokFM. Przyjmuję informacje, odsiewam, przetwarzam, działam, dostarczam informacji, przetworzonych, przesianych, zarabiamy albo i nie, uczymy się, sami i od siebie nawzajem. Dobrze. Mózg pracuje pełną parą i widzę, że to lubi. Odmiana. Dobrze.
I już.
16.30 – wpadam w inny świat i nie ma mnie. Chowam się pod bezpiecznym kloszem, czasami tylko wystawiając czujki rejestrujące jak tam życie dookoła się toczy i w którym kierunku. Już ładne kilka tygodni tak się ukrywam i wcale mi to nie przeszkadza, lubię pobyć sama, a gdy czas zapierdziela jak szalony, potrzeba tygodni, żeby poczuć, że już chyba wystarczy. Zresztą to i tak ostatnie chwile spokoju i względnej wolności. Za rogiem siedmiodniowy tydzień pracy. Bardzo jestem ciekawa kiedy organizm zacznie się buntować, pomijając już mój styl odżywiania oraz utrzymywanie tornada pod kontrolą, ostatni urlop wypoczynkowy miałam prawie rok temu. Wolę jednak paść na pysk niż zaserwować sobie kilkanaście dni na myślenie, bezdyskusyjnie.
Już kilka tygodni nie kontaktuje się ze społeczeństwem poza sytuacjami służbowymi, dlatego na sobotę zaplanowano relaks w towarzystwie kreatywnym, wesołym i nietuzinkowym. Niech będzie radosna inauguracja jesieni. Pozaklinamy rzeczywistość, chrzcząc ją tequila. Dobrze.
Na dnie szuflady znalazłam zapasik formularzy wysłanych mi przez DKMS jeszcze za czasów, gdy nie byłam chodzącymi kośćmi i oscylowałam wagą w okolicach dolnej granicy przyzwoitości. Marnują się! Nie wyślę formularza wiedząc, że i tak nikomu nie pomogę, a nie ma szans żebym w trybie pilnym nabyła dodatkowe 7-8 kg.
Jeżeli ktoś jest zainteresowany i chciałaby, to służę uprzejmie kompletnym zestawem umożliwiającym wpisanie się do bazy potencjalnych dawców. Bardzo zachęcam, to dobra rzecz jest, i słuszna! ;)
11 komentarze:
Chętnie bym się wpisał na listę dawców, nie mogę tego jednakowoż uczynić, gdyżem na tej liście od dawna ;)
Gratulujemy słusznej decyzji ;)
Na razie jestem tylko potencjalnym dawcą. Mam nadzieję, że przyjdzie kiedyś czas, w którym z potencjalnego stanę się realnym :)
Mam nadzieje że jednak nie staniesz się realnym. Oby jak najmniej ludków potrzebowało takiej pomocy.
Ja zostałam niestety lekko wyśmiana i wypędzona ze stacji krwiodawstwa i w związku z tym nadaję się jedynie na organy :P
Jak to wyśmiana? Dlaczego?
Tak patrząc też wolałbym się nie stawać realnym, ale skoro już potrzebna jest pomoc, to fajnie jest móc tę pomoc dać.
No nie tak złośliwie wyśmiana, raczej z politowaniem :) No generalnie nie pozwolono mi krwi oddawać ze względu na czynniki fizjologiczne, poniżej 50 kg wagi nie można pobierać krwi, a ja mam sporo poniżej ;)
Na następny raz zrób sobie jakieś dociążenie ;)
Proszę cie oni mnie nawet nie ważyli, popatrzyli jedynie z politowaniem i kazali sobie iść ;)
Na następny raz wepchnij sobie salcesony pod kożuch, będziesz wyglądać potężniej ;D ;D
A jak będę pachnieć apetycznie !:D
No ba! ;)
Prześlij komentarz