środa, 21 września 2011

Motyla noga

Yes, yes yes!
Mania.
Poznałam po tym, że idąc po omacku do łazienki spróbować za pomocą zimnej wody rozkleić oczęta, chichotałam w duchu z totalnego braku koordynacji, ucieszył mnie widok fryzury stracha na wróble, ilość stopni powyżej zera (pięć), a także czekająca kawa na wynos.
Good morning sunshine!
BÓL towarzyszący wstawaniu o tej nieludzkiej godzinie, ani nawet obowiązek doturlania się w stanie półprzytomnym do pracy jakoś nie popsuł tego zadziwiającego nastroju. Nic. Nic. Nić!
Wielki zbiornik kawy, Dear Rosemary w uchu, maks decybeli, ciemne okulary, ślady kochającego psiego pyska na jasnych spodniach (standardowo). Oho, żyjemy! Nie czujemy się jak zombie czy robot girl. Piszemy o sobie w liczbie mnogiej?
Osobowości bipolarna - dzień dobry ;)

W ramach robienia sobie dobrze pobuszowałam ostatnio w księgarniach internetowych, wysupłałam grosiki i ucieszona ogromnie (boziu czemu nie może mnie tak cieszyć kupowanie na przykład kiecek, he?) dokonałam zakupów. A tu dziś otrzymuję imajla, że niestety pani kochana, książeczki wyczekiwanej pani nie otrzyma, gdyż sąd zakazał wyrokiem prawomocnym, postanowienie w załączeniu, pełnomocnictwo w załączeniu, i wstrzymał dystrybucję. Gdzie pani nowe polskie odesłać?
Odesłać na koto osobiste, to pewne, ale ja nie chce! Chcę za to książkę, gdyż koniecznie muszę ją przeczytać, bardzo mocno czuję, że tematyka jest mi doskonale znana, a zamieszanie w środowisku jeszcze bardziej pobudza moją ciekawość.
Nieładnie.

Eventim też nie chce zaproponować żadnych ciekawych rozwiązań kulturalnych. No chyba, że zapragnęłabym na Natalię Kukulską elektro-akustyczną, a raczej nie zapragnę, nie, nie. Zaczekamy cierpliwie na Kult Kazika.
Strasznie mi tylko szkoda tego łódzkiego koncertu, w sumie do listopada może jeszcze coś się zmieni ale póki co bez szans. Cierpię z tego powodu okrutnie bo ostatnio panowie dali mi cała furę radochy, energii i czego tam jeszcze wymagam od porządnego koncertu. No szkoda to bardzo wielka.

A teraz pytanie dnia - jak to jest, że Smolik brzmi dobrze nawet w słuchawkach za 1 zł + vat + koszty przesyłki?

Pozdróweczka, buziaczki, całuski ;)
Dziś demoniszcza mają wolne.

In your mind, through your eyes, do you see
It’s the fantasy

8 komentarze:

kot.pik pisze...

Jaką książeczkę? Może coś by się wykombinowało ;)

A z tym Smolikiem to nie wiem, próbowałem i na takich za 1 polski nowy plus vat i na takich za 150 i na takich pośrednich też i na każdych brzmiał mi co najwyżej kiepsko ;)

Caerme pisze...

Tam taki czerwony sznureczek w tekście występuje ;)

Smolik? Kiepsko? Hmmm obawiam się że muszę się nei zgodzić ;)

kot.pik pisze...

Co występuje? Jaki czerwony sznureczek? ;)
Masz na myśli "Obrzędy przejścia" Arnolda van Gennepa? Tylko tam mi jakiś czerwony sznur majaczy ;)

Caerme pisze...

Oh no naprawdę kocie! Link do książki występuje w tekście, oznaczony czerwonym kolorem ;)

Caerme pisze...

Ale nic straconego, w zamian nabyłam sobie płytkę i też jestem zadowolona ;)

Mandarynka pisze...

Normalnie Ci oddam koronę Queen of bipolar disorder :D

kot.pik pisze...

Ojtam, ojtam ;P

Caerme pisze...

Uważam, że nawet jeżeli nie na koronę to na miejsce na pudle zdecydowanie zasługuję! ;)
A co.

Prześlij komentarz