Siedzę skulona za biurkiem, opatulona szczelnie dostępnymi fragmentami odzieży podzwaniam delikatnie ząbkami i mam naprawdę ogromną nadzieje, że nikt mnie za tym monitorem dziś nie dostrzeże. Nie ma mnie, dobra?
Bo boli mnie gardło i jest mi zimo i źle.
Eh, to że telefon nie uległ wczoraj wyrzuceniu przez balkon to doprawdy cud.
Nie, nie będę barć udziału w badaniach preferencji politycznych.
Nie, nie zakupię pakietu megabajtów za pięć złotych.
Nie, nie idę na piwo, spacer, na papierosa też nie!
Nie, nie chcę jechać na wakacje.
Nie chce mi się gadać! Czy na miłość boską zawsze musi mi się chcieć?
Nie będę kupować zegarków.
Nie mogę po ciebie jechać bo do cholery jestem nietrzeźwa, tak znowu, po nietrzeźwości nie prowadzę.
Nie rozmnażam psów.
Nie kupiłam spadochronu bo się na nich nie znam!
Nie przyjadę do Liverpoolu.
Nieeeeee!
Na litość czy wszyscy mogli by się z łaski swojej ode mnie odseparować?! Bo ja chce być sama. Sa-Ma do diabła! Czy moje ponure milczenie nie może być wystarczająco jasnym sygnałem?
Próbuję spać ale ramię boli. Demony harcują po korze mózgowej. Wiatr wyje w kominie. Łzy kapią to tu to tam, czasami prosto do kieliszka.
Milczę. W bardzo ponurym wydaniu.
Od przeszło tygodnia (z wyjątkiem soboty).
Wypowiadam w ciągu dnia nie więcej niż dziesięć zdań złożonych (no chyba, że klient się trafi i wymaga wyjaśnień proceduralnych, wtedy wkładam całą siłę woli w kontrolowanie aparatu mowy) uzupełniając wypowiedzi pomrukami, poburkiwaniami, kiwaniem głową i półsłówkami. Nie mam siły na gadki szmatki, small-talki, uprzejme konwersacje przy kawce o pogodzie i stanie zdrowia. Nie mam siły, a także nie mam światu nic do powiedzenia, czarna dziura umysłowa oraz hasło przewodnie, które objęła cenzura...
W nocy obudził mnie przeszywający ból w klatce piersiowej, dobrze w sumie, że obudził bo plątałam się w nieprzyjemnych majakach. Może jednak pójdę upuścić nieco krwi obwodowej i zrobię w końcu obiecane panu doktorowi dawno temu prześwietlenie płuc. Nie podoba mi się to ciągłe osłabienie, niespanie, marudzenie, bark sił i ogólna niechęć do całego cholernego wszechświata.
Czasami chciałabym, żeby ktoś wziął mnie za rękę i wyciągną z powrotem do świata. Na moje nieszczęście ktoś bardzo konkretny.
Przeklęty wrzesień.
15 komentarze:
Jeszcze jest sierpień ;)
A ja bardzo bym chciała żeby tak zostało, ewentualnie możemy od razu przejść do października.
To zamknij oczy i idź spać. Obudze.
Zakładam, że ten wyciągnięcie do świata przez tego bardzo konkretnego ktosia jest w tej chwili awykonalne.
A jeśli mam rację, to co wolisz - zostać poza światem czy ewentualnie dopuścić wciąganie przez kogoś innego?
Zostaje poza, proszę budzić 01.10.2011, a najlepiej 2012 ;) Będę miała wtedy półtora miesiąca na nacieszenie się światem przed jego spektakularnym końcem ;)
No to dobrej nocy ;)
http://www.youtube.com/watch?v=-JliWcrigqw&feature=related
E tam, e tam..
ani z kimś, ani po za kimś, ani przez, ani dla
życie jest w Twoich rękach, od Ciebie wszystko zależy! Do dzieła babo!
Zośka pozdrawia.
Działam, cały czas i nieustannie, choć bywa jak na załączonym obrazku...
A ja tak z innej beczki. Potrzebuję kobiecej interpretacji kobiecych słów ;)
Jest sobie pewna osoba, którą znam (wyłącznie internetowo) od pół roku z kawałkiem. Planowaliśmy w najbliższym czasie, tj. w najbliższy weekend, w końcu się spotkać i poznać na żywo.
A dwa dni tego dowiedziałem się od tejże Pani, że powinniśmy zrobić sobie przerwę w kontaktach. Może miesiąc, może trochę dłużej. I - co najciekawsze - że ta przerwa nie jest dla niej, tylko że według niej, jest ona potrzebna mi.
Jak mam to wszystko do cholery rozumieć?
Kocie pikowany muszę przyznać, że twoja muzyka robi mi niezwykle dobrze - ale wersja Dio "Dream on" jest po prostu epicka. Cały dzień w słuchawkach ;)
To żeś wypalił z grubej rury, gdy ja się tu muzą upajam. Ja nie wiem, ja się na babskach nie znam, na facetach zresztą też nie.
Choć przyznać szczerze muszę, że nie wierzę w takie kamuflaże pt. robię to dla dobra twego ale też trudno powiedzieć co tam między wami zaszło ;) Może istnieje jakieś logiczne wytłumaczenie.
Cieszę się, że się podoba:) Fakt, Dream On jest dobre :)
Miło, że kogoś zaraziłem tym Panem.
A swoją drogą wczorajszy utwór specjalnie wybrałem w wersji urywającej się w trakcie - to miało być na zachętę, żebyś się obudziła, bo wtedy dostaniesz resztę ;)
Między nami nic nie zaszło ;)
Gadaliśmy, raz więcej, raz mniej - wszystko.
A nagle takie bum!
kot pik
po prostu delikatnie powiedziala Ci: odczep sie Pan. Innymi slowy mowiac: nie jest juz zainteresowana.
Ale to akurat plus, bo z idiotkami nie ma sensu sie zadawac.
Ale po co od razu wyskakiwać z epitetami?
Jak mnie zadziwia ta skłonność do rzucania inwektywami we wszystkich których zachowania się nie rozumie.
Prześlij komentarz