środa, 30 stycznia 2013

Vanitas vanitatum, chcę na Vanuatu


Naprawdę bardzo mało brakowało, a złamałabym dziś nogę na odkrytym przez deszcze lodowisku wokół bloku. Byłoby do kompletu nieszczęść, jak znalazł.

Wracałam wczoraj do domu z myślą, że jak wejdę, tak padnę i nikt mnie nie ruszy do przyszłego stulecia, bo malownicze siąpanie i roztopy zwykle robią mi bardzo źle na mózg. 
W całej niedoskonałości popołudnia harmonię psuło źle ustawione siedzenie pasażera. Co to dla mnie, nieprawdaż. Prowadząc auto kolanem (bo ręce zwykle mam zajete szukaniem telefonu)  uznałam, że będzie miło, gdy siedzenie wróci do niezasłaniającej lusterko pozycji.
Nie wiem jak i nie wiem czemu, strzał bólu odebrał mi rozum, a prawa ręka zawisła smętnie zupełnie bezużyteczna, urwana na amen. Mózg szybko załapał, że najmniejsza próba poruszenia kończyną kończy się gwiazdami i odruchem wymiotnym, a ja ciągle na tym lewym pasie, z lusterkiem zasłoniętym przez siedzenie, deszczem, wiatrem, zimą i BÓLEM, za to nadal zupełnie bez telefonu!
Kto potrafi sobie wyobrazić sytuację, niechaj wyobraża.
Stoczyłam się w jakąś zatoczkę cudem i bezkolizyjnie, za to strąbiona okrutnie i zabrałam się za naprawiania ręki. Po piętnastu minutach mordęgi, ćwiczeń rehabilitacyjnych i oddechowych wprowadzających zen, staw wskoczył z chrzęstem na swoje miejsce. Gdzie moje łóżko i ja chcę do mamy!
Bardzo nie lubię, gdy moje własne ciało rzuca mi kłody pod nogi. Nie po to o nie dbam, nie po to ograniczam używki i nielegalne przyjemności, nie tuczę, nie po to głaszczę, wcieram, przemawiam czule, żeby odstawiało mi takie numery!
Mamy żyć w zgodzie i harmonii do późnej starości, taki jest plan i taka jest umowa, a każde naruszenie warunków obejmą sankcje – czekam zatem niecierpliwie na kartę multisport, którą obiecał pracodawca bo zamierzam katować, pocić i wyginać śmiało, do utraty tchu. Nie będzie tak, że w najmniej spodziewanych momentach ręce będą mi odpadać, amen.

Tymczasem jednak zanosi się na kolejne godziny w pozycji niewolniczej, przed monitorem i nad klawiaturą, pocieszające, że tym razem albo za pieniądze, albo dla przyjemności, na nowiutkim, śliczniutkim, pachnącym Dellu.
Planuję zostać betatesterem nie tak już nowego, ale ciągle budzącego kontrowersje Windowsa 8. Jeżeli na blogu pokaże się ostrzeżenie przed treścią tylko dla dorosłych i lawiny bardzo brzydkich i obraźliwych słów pod adresem KORPORACJI to oznaczać będzie tylko jedno – nie idzie mi zbyt dobrze.

Jednak perspektywa poprawnej komunikacji ze światem i zupełnie własnego wirtualnego biureczka do pracy sprawia mi małą radość pomimo wszechobecnego vanitasu i tego się trzymajmy.

Oraz.
Nie mogę przestać słuchać.
 

14 komentarze:

Kot Pik pisze...

Nowy windows jest bardzo fajny, ogólnie. W szczegółach tylko nie radzi sobie ze wszystkimi starymi sterownikami, które chodziły na siódemce, co powoduje, że kafelki przestają działać ;D

Caerme pisze...

Te kafle średnio mnie podniecają, ale postanowiłam się zaznajomić ;)

Kot Pik pisze...

Nie podniecają Cię kafelki? ;)
Ja tam lubię :D

Caerme pisze...

Pacz, nie za bardzo jakoś, ale ja starodawna jestem ;)

Anonimowy pisze...

Jak Dell to pewnie wyszedł spod dłuta w nieodległej stąd fabryce. Podobno same superśtuki wypuszczają... Niechaj służy poddańczo niosąc ukojenie Twórcy-użytkownikowi i odbiorcom. Amen;)

mikolaj / mikitwist.blox.pl

Caerme pisze...

Oooo dziękujemy (my i dell) za piękne błogosławieństwo, niechaj służy!
A gdzie to dłuto kuje, ciekawość.
(mogłabym w prawdzie spytać wuja Goglusa, ale po co, skoro mogę uprzejmego czytelnika ;)

Anonimowy pisze...

No oczywiście w stolicy Polski... z 1945 czyli w mieście Łodzi

mikolaj / mikitwist.blox.pl

Caerme pisze...

"Dokąd płynie miasto moich snów?
Dokąd płynie niekochana Łódź?"

lala wiem już gdzie będę słać skargi i żale ;) EWENTUALNE, rzecz jasna ;)

Anonimowy pisze...

To jest produkt 22 wieku. Dont worry. Łódź zapewnia o najwyższej jakości. Miast się martwić ,proszę już tylko skupić się na twórczości :)

mikolaj / mikitwist.blox.pl

Caerme pisze...

TFurczości chyba ;)

Maniuś pisze...

Erkajw <3

Kot Pik pisze...

Starodawna, więc kafelki nie? ;)
No dobra, to ja już nic nie mówię, bo mi się za przeproszeniem wszystko z dupą kojarzy :D :P

Caerme pisze...

Pojechałabym ludowym przysłowiem, ale się opanuję ;)

Kot Pik pisze...

Nie kręp się :)

Prześlij komentarz