piątek, 3 lutego 2012

Friday on my mind

Zamarzające paliwa płynne.
Zaginione telefony komórkowe.
Mroźny świt warszawski.
Film kręcony „z ręki”, bez scenariusza. Cenny. Bezcenny.
Czerwone policzki i dłonie.
Siniak na udzie.
Słońce na moście Grota-Roweckiego.
Papieros jeden za drugim. Niepokój. Kombinacje alpejskie.
Uczucie łapiące żelazną ręką za gardło, zupełnie nieprzerażające, raczej wywołujące kpiący uśmieszek.
Ekchart.
Udane połowy. Dwa zamarznięte czerwone tulipany na tylnym siedzeniu samochodu niezidentyfikowanej [jeszcze] marki. Klinika. Pośpiech. Coraz więcej szczęśliwych ludzi dookoła.
Piątek. Trzeci lutego. Będzie co wspominać jak cholera.
Nie mam pojęcia jaką flaszkę kupuje się w takich okolicznościach.
Pomidory o tej porze roku smakują źle.

Chciałabym już być w domu, wyłączyć zgiełk i po prostu o tym wszystkim pomyśleć. Poleżeć w pachnącej kąpieli z literaturą górską w dłoni. W tych warunkach atmosferycznych czytanie o zimowych wyprawach na ośmiotysięczniki nabiera zupełnie innego wymiaru.
Czwartek.
Nartki.
Tak.


Liverpool!Jak mogłam zapomnieć.
Jak nie Mahomet do góry, to góra do Mahometa.

New 30 Day Song Challenge
17. Song from your favourite album - Znam każdy jeden dźwięk, każdy rif, każde wszystko, jest tylko jeszcze jedna tak zajechana przeze mnie płyta ale z niej utwór już tu był;)

8 komentarze:

Kot Pik pisze...

Ładna noteczka ;)
Chociaż styl jakby inny;) Przypomina mi troszkę kogoś ;P

Caerme pisze...

Asymiluję chyba, nie? ;)
Poza tym, cholera, tak łatwiej :D

Kot Pik pisze...

Że łatwiej, to wiem ;)
Ale tamten styl też mi się podobał ;P

Caerme pisze...

No nie wiem, pierwszy raz usłyszałam, że ładna noteczka, to może tak już pozostanie? ;)
Lwy wszak potrzebują uznania ;)

Kot Pik pisze...

Eeeeej no, nie raz chwaliłem Twoje notki, pszpani ;)

onemoretime pisze...

O mój boże, G., pożarłeś karmelka!
Wypluj! Ale już!

G pisze...

No co Ty. Karmelka tak łatwo pożreć się nie da. Twarda sztuka jest. Zęby można połamać :)p
Słodki los, warzywa i forfiterowe łzy. Choć trzeba przyznać, że w sumie żyje się

Caerme pisze...

Każdy kto choć raz zostawił krówki w schowku samochodowym, na noc, gdy temperatura spada poniżej dwudziestu, ten wie, że karmelki bywają niezjadliwe ;)

Prześlij komentarz