Głupia koza.
Głupia.
Głupia.
Głupia.
Niech mi rączki uschną, odpadną.
Jest na to duża szansa bo od wycieczki na stadion walczę z powierzchownym odmrożonkiem, a nie była to jeszcze kulminacja mrozów przecież. Zatem wkrótce może się skończyć amputacją paluszków.
Nie jestem misiem polarnym mimo że obrastam tkaną aż miło.
Zawnioskowałam wczoraj o zamykanie lodówki na kłódkę, bo wchłaniam i pochłaniam wszystko, co wpada mi w ręce. Pół oscypka na przykład (tego dużego!), a chwilę potem czekoladki ze świątecznych zapasów. Przecież ja nie lubię słodyczy! A spodnie coraz bardziej obcisłe i nie ma co zwalać na pranie w sześćdziesięciu stopniach.
No trudno, dobrobyt.
Postanowiłam jednak wdrożyć plan ćwiczeniowy, nie dlatego, że obrastam i się zaokrąglam, to akurat wbrew niepokojom jest mi na rękę ale dlatego, że kręgosłup odmawia posłuszeństwa, a mięśnie od wiosny utraciły swoją sprężystość i szybkość reakcji. A odpowiednie przygotowanie fizyczne jest teraz bardzo potrzebne, nie tylko na narty.
Bardzo źle mi zrobił poprzedni rok, na wszystko. Nie jest to może jakoś szczególnie odkrywcze ale jednak dobrze, żebym pamiętała, zwłaszcza gdy późno w nocy sięgam po napoje wyskokowe i zaczynam myśleć. Myślenie nie ma przyszłości w moim przypadku.
Na szczęście artykuły opatrunkowe dają radę wszystkiemu. Opatulają w puszystą kołderkę, mruczą cicho do ucha tajemne zaklęcia. Po nich śpię jak dziecko. Budzę się, gdy jeszcze ciemno, nadal bardzo zdziwiona pierwszą myślą. Dawna pierwsza myśl jest dopiero druga, co oznacza, że wizja oddziału bez klamek zaczyna sukcesywnie blednąć. I na tym zakończymy grzebanie w wnętrznościach. Są ważniejsze sprawy.
Do ważniejszych spraw należy zaliczyć kwestię zagospodarowania najbliższego tygodnia w sposób wykluczający wpadanie w lej po bombie. Może przeproszę się w końcu ze stosem lektur, bo zaniedbuje je ostatnio nieprzyzwoicie, co ma bezpośredni wpływ na jakość blogusiowych sweet noteczek. A może raz w życiu przygotuję się do egzaminu tak jak należy.
Prawo gospodarcze do pasjonujących nie należy, nieprawdaż, ale w sumie z braku lepszych zajęć mogłabym się pięknie wyuczyć. Nic nie stoi na przeszkodzie. Zawsze to jakiś plan.
New 30 Day Song Challenge
Day 16. Song that describes you– ojtam ojtam
4 komentarze:
Albo dobrobyt, albo małe karmelki w drodze ;)
eee chyba na pewno nie :D
Choć w sumie nie znam nikogo kto miałby cokolwiek naprzeciwko ;)
No to wypiję - przepraszam, że tylko kawę - w tej intencji ;)
Na zdrowie! Tobie i przyszłym pokoleniom :D
Prześlij komentarz