poniedziałek, 2 stycznia 2012

Lizak arbuzowy

Jak to jest, że im bardziej mam wolne, tym bardziej czuję się po tym wolnym wymęczona i niewyspana? Pewnie posiadam jakiś wewnętrzny przymus nadrabiania życia prywatnego, wyszukiwania możliwości i konieczności robienia rzeczy, na które na co dzień nie mam czasu, bądź siły, bądź ochoty. Nie narzekam, bynajmniej. Jestem ucieszona jak małe dziecko.

Gdyby ktoś tydzień temu powiedział mi, że spędzę Sylwestra w takich okolicznościach, w takim towarzystwie, z takimi konsekwencjami kazałabym natychmiast puknąć się w gładkie czółko. Mocno.
Czasami mam sobie za złe braki w rozsądku i nieodpowiedzialność finansową ale nie tym razem, mimo że po raz pierwszy od roku moja cudowna karta kredytowa powiedziała głośno i wyraźnie Dość! niekontrolowanemu szaleństwu.
Trudno. Coś wykombinujemy. W końcu kasa zawsze daje się jakoś zorganizować. A póki co żremy tynk ze ścian i suchy chleb dla konia. To jednak nic w kontekście butów narciarskich, idealnej pokrywy śnieżnej, prywatnych fajerwerków pod Wielką Krokwią, morza przelanej Tequili, bajecznego stada i drogi.
Tak, droga i narty.
To musiało być w jakimś innym życiu, bo nie pamiętam, żebym tak bardzo nie mogła przestać się uśmiechać. Absurdalnie i naturalnie, że aż nie do uwierzenia. Czując się w końcu sobą, w każdym jednym kawałeczku, każdym atomie, komórce, w każdym zdrętwiałym z zimna palcu stóp, zupełnie na miejscu, wraz z całymi smutkami wszechświata, strachem i niepewnością, a mimo to spójnie i jasno, wyraźnie, do pełna.
Niesamowite, że istnieją ludzie, przy których można się tak czuć. Z którymi nie trzeba wiele mówić. Pomijam, że to właśnie powoduje u mnie oczywistą reakcję w postaci niekontrolowanego potoku wymowy, bo jakimś cudem robi się tak bezpiecznie, że nagle można wszystko, bez asekuranctwa, twardej muszli i pogmatwanych systemów bezpieczeństwa zapewniających ochronę przed światem zewnętrznym.

Więc ta droga, korek na Zakopiance i Top Wszech Czasów, ciemno i migające światła mijanych miast, niekończący się dialog złożony z melodii, słów i spojrzeń.

Jestem jak dziecko, któremu tak bardzo mało trzeba, żeby nie mogło przestać się uśmiechać.
Ruchu.
Drogi.
Nocy.
Kilku miękkich, puchatych, różowych, dobrych słów.
I to naprawdę wystarcza za całe szczęście i radość życia. Bezwzględnie.

Wpadłam w ten nowy rok jak w masło, bez podsumowań, bez presji, bez oczekiwań, zupełnie się tego nie spodziewając i niczego nie oczekując.
Poprzedni rok miał być dobry. Nie był. Był koszmarem, o którym chcę jak najszybciej zapomnieć ale też napawa mnie dumą, że mimo całego kataklizmu zachowałam to, co najważniejsze.
A ten niech sobie będzie jaki chce, mam tyle rzeczy do zrobienia, tyle planów, energii tryskającej uszami mimo chronicznego zmęczenia, że jest mi absolutnie wszystko jedno, ja i tak będę robić swoje.
Nie mogę się doczekać!

New 30 Day Song Challenge
Day 8. Song you sang the wrong lyrics to for ages – Takich piosenek jest kilka i zawsze budzą u mnie wesołość, gdy wspominam twórczość własną. Ta natomiast została wybrana, aby jeszcze przez chwilę pozostać w klimacie TWC.

26 komentarze:

Kot Pik pisze...

;)

G! pisze...

Jakos tak zawsze lubiłem ósemke...ale i tak nie przebijesz Kazikowej Natalii w Lublinie :)p

Bohaterpozytywny pisze...

Ale optymizmem powiało! Aż się zachłysnęłam ;DDD

onemoretime pisze...

O żesz, zacznij to paczkować i sprzedawaj bez recepty, ja ci załatwiam marketing, kot obstawę, bohaterka zostaje twarzą kampanii, i wbijamy sie na listę milioner roku, co ty na to? ;)

Bohaterpozytywny pisze...

Ja twarzą?! Jestem zaszczycona ;) Skąd wiesz, że jestem ładna? ;DDD

onemoretime pisze...

Nie jesteś ładna, tylko pozytywna z definicji, a w końcu zamierzamy sprzedawać pozytywizm w pigułkach, nie? ;)

Bohaterpozytywny pisze...

Zaraz, zaraz, ładna przy okazji też jestem ;p A pozytywna nie tylko z definicji ;D

onemoretime pisze...

Ładna to dopiero będziesz jak sie za ciebie wezmę z moim obiektywem ;)

Bohaterpozytywny pisze...

Nie, to wtedy będę gwiazdą. Czyli wypadam z tego interesu, bo nie chcę być sławna ;D

onemoretime pisze...

Żałuj, ja tu węszę sukces ;)

Caerme pisze...

@G! No cóż, nie mogłam uznać za swoje ale to był numer jeden minionego roku, bezkonkurencyjnie bezdyskusyjny ;)

@Onemoretime - a jaki masz ten obiektyw?

A poza tym - to jest bardzo krucha podstawa, póki co ja bym była ostrożna z tymi milionami ale cieszę się że doceniacie, dziewczyny, potencjał ;)

onemoretime pisze...

Nie tak dobry jak bym chciała, ale pewnie lepszy by się marnował w moich amatorskich łapkach :)

Ja tu miałam taką piękną ideę, a poparcia brak, ech. Tup tup tup.

Caerme pisze...

Nooo pochwal się, mój też nic specjalnego ale myślę o kolejnym zakupie i w związku z tym zbieram informacje od użytkowników ;)

Idea piękna, to prawda, ale ja się boję takiej odpowiedzialności bo moje zasoby są póki co w fazie testowej, jak gaz łupkowy dajmy na to, a i metody wydobywania nieopatentowane ;)

Kot Pik pisze...

Na początek to Wy się przyznajcie, gdzie wsadzacie te obiektywy.
Znaczy tego, jakich aparatów używacie ;)

Caerme pisze...

http://www.cyfrowe.pl/archiwum/aparaty/nikon-d5000-i-18-105-vr.html

Z tym obiektywem. Marzy mi się coś jasnego i szeroki kąt ale to na razie poza zasięgiem mojego portfela, zapierdalaczka pożera wszelkie nadwyżki finansowe ;)

onemoretime pisze...

No to ja się nie mam czym chwalić, co najmniej klasę niżej, aczkolwiek też Nikon i zupełnie daje radę. :)

Obiektywy. Poszukaj używanych, najlepiej od jakichś nadzianych fotografów amatorów którym się znudziły zabawki ;)

Bohaterpozytywny pisze...

A co to jest zapierdalaczka?

Caerme pisze...

Całkiem małe i całkiem niebieskie autko ;)

Mandarynka pisze...

Arbuzowy lizaczku Ty, skandalicznie obijasz się się z aktualizacją drogiego pamiętniczka. Mam podejrzenie o zakochanie.

Caerme pisze...

Jest coś na rzeczy, moja droga, tym bardziej że nadaję te słowa z kawalerskiego łóżka, a w kuchni robi się dla mnie śniadanko. Cholera. Następna notka będzie o książkach ;)

Bohaterpozytywny pisze...

Nadaję z kawalerskiego łóżka?! To zdanie mogłoby robić za cały wpis! ;)

onemoretime pisze...

Jajecznica? ;>

Kot Pik pisze...

Nawet jeśli, to ktoś po prostu skorzystał z przepisu ;)

Kot Pik pisze...

Pees. Warto dodać oliwki ;)

Caerme pisze...

Jajecznicy nie stwierdzono ;)

Anonimowy pisze...

a więc dobrze się zaczął ten Nowy Rok :) super :)
Pzdr Zosia

Prześlij komentarz