niedziela, 8 stycznia 2012

Aaaa kupię sobie motor

Państwo ciekawi pikantnych szczegółów pościelowo-śniadaniowych, co? No niech się państwo przyznają bez wstydu, bo licznik na blogusiu pika, aż miło, a wtedy wiedz autorze, że coś się dzieje! ;)

Uwaga, będę rozczarowywać zatem!

Nie będzie szczegółów, a tym bardziej pieprznych, ponieważ po pierwsze primo - jestem istotą z natury nieśmiałą (ten śmiech na sali jest absolutnie nie na miejscu), a po drugie primo - jestem porządną dziewczyną, z porządnego domu i to, że sypiam w kawalerskich łóżkach na starej Ochocie, zupełnie o niczym nie świadczy. Tym bardziej, że lokal nie oferował jajecznicy.
Jeżeli zacznę bujać na różowych obłoczkach śmiertelnego stanu zakochania, wtedy świat się skończy i piekło zamarznie, a ja razem z tym wszystkim, bo jak wiadomo (wiadomo?), jestem stworzenie o znikomej ciepłocie ciała. Tymczasem jednak uśmiecham się półgębkiem i pokazuję figlarnie język bo zaczynam dostrzegać wyłom w hybrydowej skorupce zbudowanej z cząsteczek o ładunku mocno ujemnym i wkurwu na planetę ziemia wraz z przyległościami. Chcę przez to powiedzieć, że jest mi fajnie, że podoba mi się liczba 2012, że chwilowo opuściła mnie potrzeba naruszania zewnętrznych powłok ciała za pomocą rytualnego samobójstwa. To chyba dobrze o mnie świadczy, c’nie?
Cztery dni wykańczającego relaksu, litry alkoholu, opary dymu, Kanadyjczyk uśmiechnięty, przystojny jak sam diabeł wcielony, zaprzęgnięty do prac archiwalnych, zachwycony swoją rolą. Kto by pomyślał. Samba, salsa, cholera jedna wie co jeszcze, znowu Warszawa nocą, w kliku różnych, zawsze ciekawych konfiguracjach. A nie mówiłam? Żyje się cudnie.
I to, że cały poprzedni rok wytężonej pracy zawodowej poszedł był się paść z powodu legislacyjnych absurdów wcale nie psuje mi dobrego samopoczucia. Kto by pomyślał.

A ze wszystkich fajerwerków wszechświata najbardziej lubię te orkiestrowe. Sylwester, jak nie raz wspominałam, mógłby dla mnie nie istnieć. Co innego Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Dziewiętnaście lat temu, gdy zimy były jeszcze mroźne i śnieżne jak pan bór przykazał, wraz z załogą szkoły podstawowej nr dwa we wsi w której przyszło mi cudnie dorastać, organizowaliśmy małą, nieskoordynowaną i niezbyt, trzeba to przyznać, popularną zbiórkę biletów NBP. Kolejne lata przyniosły rockowe koncerty w sali kinowej, pogo na czterech metrach kwadratowych wolnej przestrzeni, jedną puszkę piwa na trzy głowy, zaprzyjaźnione zespoły, opary absurdu i dramaty sercowe. Tylko ten jeden raz w roku, na tej zapadłej wsi, można było poczuć klimat wspólnego święta, przybić piątkę ślicznemu długowłosemu basiście zespołu z sąsiedniego powiatu, który u nas musiał pogodzić się z rolą suportu dla lokalnej rockowej gwiazdy w osobie pięciu, w większości młodych, prawie przystojnych oraz z pewnością utalentowanych, chłopaków. Gdzieś mam ich debiutancką i jedyną płytę. Aż łezka się w oku kręci.

Wbrew powszechnym opiniom w Polsce całkiem sporo rzeczy się udaje ale WOŚP jest jednakowoż największym ewenementem ever, tego tłumaczyć nie trzeba, jedynie głębokie pokłady złej woli i wewnętrznego cynizmu każą ludziom krytykować idee, wydarzenia czy samego autora zamieszania. Szkoda zresztą, żeby strumień świadomości podążał w tę stronę dlatego robimy obrót o sto osiemdziesiąt stopni, kilkamy na twarzoksiążkę i orientujemy się błyskawicznie, że WOŚP zaraża pozytywną energią, budzi kreatywność i taką naturalną, najprostszą i najbardziej przeze mnie docenianą fajność, której jakoś ciągle mi w otaczającej rzeczywistości brakuje. Przykład? Prosz. Warszawskie metro. Znajomi Warszawiacy. A Caerme ma na twarzy wieeeelki uśmiech i klaszcze w łapki z uznaniem. Lubię to!


New 30 Day Song Challenge
Day 9. Song by your favourite band/artist - no i jak ja mam niby wybrać, hę? Czy nikt nie pomyślał, że w muzyce nie obowiązuje monogamia?
Będzie zatem najstarsza i pierwsza wielka miłość nabyta w wieku lat ośmiu.
Boziuu jaki on tu był cudownie piękny no i jeszcze Slash.

29 komentarze:

G! pisze...

Kreatywnie ;)

Kot Pik pisze...

Jeśli okazuje się, że od dwudziestu lat jeden gość może tak mobilizować ludzi w Polsce, że udaje mu się zbierać rokrocznie po kilkadziesiąt milionów polskich nowych z przeznaczeniem na leczenie dzieci, jeżeli co roku rozlicza się oficjalnie z tych pieniędzy co do złotówki i nikt - poza kretynami - nie jest w stanie zarzucić mu czegokolwiek negatywnego, jeżeli przez dwadzieścia lat ta akcja się nie znudziła, jeśli bierze w niej udział już kolejne pokolenie dzieciaków,
TO WIEDZ, ŻE COŚ SIĘ DZIEJE!

Anonimowy pisze...

Hah, a czy to nie g! gdzieś tam na ochocie mieszka ?? ;> - tu pozwolę sobie zastosować moją ulubioną gadulcową minkę przebiegłego konfigurowania zdarzeń.

u mnie też miłośnie chyba jakoś tak

że spać nie mogę eh..
:)

zocha.

Caerme pisze...

@kocie - żel na włosach i czarne pazury!
Piękne to jest, absolutnie piękne (WOŚP rzecz jasna nie autor tekstu roku;)

@Zoś - Super ;) Motyle zimową porą ;)

Kot Pik pisze...

I pumpy ;)

Bohaterpozytywny pisze...

Ej, pumpy są moje ;)

Ja też pomyślałam o G! ;D motor, Ochota, ewidentnie nadmiar wiedzy nie upraszcza ;)))

Caerme pisze...

G! ty to widzisz? ;) Komedie panie, detektywistyczne ;)

G! pisze...

Noo :))

Bohaterpozytywny pisze...

Czytelnicy mają rozbudowaną wyobraźnię ;p To chyba dobrze? ;)

Caerme pisze...

Powiedziałabym nawet, że cudownie ;)

P.S. Dlaczego nikt nie komentuje cudnego zdjęcia? ;) Ja wiem, że sprawy łóżkowe zawsze są nr jeden ale skoro już wszystko wiadomo to ja bym chciała zwrócić na nie uwagę, gdyż mnie osobiście rozczula ;)

G! pisze...

Cudowne zdjecie :)

Bohaterpozytywny pisze...

Ok, tak mnie rozczuliło, że aż o nim nie napisałam od razu ;) A tak naprawdę to chciałam spytać o okoliczności, bo dopiero co widziałam zdjęcia z metra kolesi bez spodni, a teraz TO

Mandarynka pisze...

KANADYJCZYK.

:)

Kot Pik pisze...

Zdjęcie, tak? No... no dobra, czuję się rozczulony ;)

Bohaterpozytywny pisze...

Chciałam tylko dodać na koniec - WIEDZIAŁAM! :DDD

Kot Pik pisze...

Taaaa... po fakcie to każdy może powiedzieć, że wiedział ;P
Ale ja naprawdę wiedziałem ;D ;P

Caerme pisze...

Pffff, i kto jest paplą? :P

Robimy imprezę blogową na pierwsze urodziny caerme.blogspot.com oraz w związku z innymi okolicznościami, a potem zamykam ten cyrk bo tu się nic nie ukryje ;)

Bohaterpozytywny pisze...

Ale przecież nikt nic w sumie wprost nie napisał ;) jaka papla, o czym wiedział Kot, po jakim fakcie, jaka impreza? (przecież to ja powiedziałam o urodzinach blogowych pierwsza ;-/ muszę przemyśleć, czy nie zgłosić kradzieży pomysłu ;)

Kot Pik pisze...

Nie zamykaj cyrk, tylko zacznij pobierać za wejście ;)

Caerme pisze...

I bardzo dobrze, proszę pozostawić temat! Wiedzcie sobie co chcecie ale na blogusiu szaaa, na górze macie majlon i tam proszę wnioski, skargi, zażalenia, no, ordung ma być! :)

A na imprezę urodzinową dostałam wszak pozwolenie, nie podważam autorstwa pomysłu, ja go jedynie realizuję z całkiem niespodziewaną ochotą ;)

Kot Pik pisze...

@Bohater, ale teraz doszły - borze, karmelku, jak to ładnie napisałaś ;P - inne okoliczności, więc już tantiemy się nie należą ;)

Bohaterpozytywny pisze...

Jesser! Ordung ;)
Ale co się dziwisz więc, że ludzie gadają, skoro tematy się przewijają ;p

Bohaterpozytywny pisze...

A myślisz Kocie, że czego dotyczyło moje WIEDZIAŁAM! ? ha?! ;ppp

G! pisze...

...a Caerme gratulujemy przekroczenia pieciocyfrowki ;)

Kot Pik pisze...

Oj, Bohaterko, uważaj, bo jeszcze Ci powiem ;P
Ha!
;)

Kot Pik pisze...

G! - nie no, nie wygląda na tak starą ;P ;P ;P
Sorry Karmel ;)

Bohaterpozytywny pisze...

Kocie, to było pytanie retoryczne ;)
A Caerme cyferki skoczyły, bo temat się poważny zrobił ;)))

G! pisze...

Temat tematem ale pieciocyfrowka nie bierze sie z posta tylko z roku :)p A Karmel faktycznie wyglada na 18stke :)

Kot Pik pisze...

A ja i tak nie wiem, o co kaman ;P
Ale ja dziś w ogóle nie wiem, o co kaman ;P

Prześlij komentarz